To był krótki, ale treściwy wypad, którego celem był rekonesans tego, co w Rzymie najlepsze. Podobno o tym mieście wiadomo już wszystko, cóż jeszcze może zaskoczyć w Rzymie? Kamienice jak stały, tak stoją, Włosi jak zwykle serdeczni i pozytywnie nastawieni do wszystkiego, a pogoda tradycyjnie niezawodna.

Po co więc jechać do Rzymu i pisać o nim kolejny oczywisty tekst?

A może zacznijmy tę historię od początku. Może spójrzmy na to miasto, na Włochy, z perspektywy osoby, która widzi je po raz pierwszy? Z mojej perspektywy?

Trochę statystyki: 

  • 1 samolot linii Alitalia
  • 3 składy kolejowe – po raz pierwszy podróżowałam z dworca „Warszawa Zachodnia”
  • 2650 km samolotem + ok. 20 km codziennie piechotą ulicami miasta
  • 2 osoby
  • 5 dni
  • ponad 750 zdjęć (nie surówki, bo o nich nawet nie wspominam)
  • sprzęt – Canon 5d mkIV; obiektywy: EF 50/1.4; EF 70-200/2.8L; EF 17-40/4L; dyktafon Olympus + smartfony.

Szczegóły wyjazdu znajdziesz w kolejnych wpisach.

Czas akcji: 12-17 listopada 2018 r.

Plan akcji: Rzym, San Giovani Rotondo, Monte Sant Angelo.

  • 12.11 – wyjazd z Brus do Warszawy na lotnisko Chopina, następnie przelot na Fiumicino do Rzymu; nocne zwiedzanie miasta
  • 13.11  – godz. 5:00 wyjazd autokarem na Półwysep Gargano do San Giovani Rotondo i na górę Św. Michała Archanioła; powrót ok. 21:00 do Rzymu
  • 14.11 – Watykan i jego zasoby; nocne zwiedzanie Rzymu
  • 15.11 – Rzym i jego bogactwa
  • 16.11 – Rzym i jego bogactwa; wieczorne zwiedzanie miasta
  • 17.11 – godz. 9:00 lotnisko Leonarda da Vinci i powrót samolotem do Warszawy; pociąg o godz. 13:50 do Krakowa, następnie do Bochni, z Bochni do domu.
Share: