Zdjęcie tytułowe - część 2
Wśród skalnych grani, czyli jak zdobyć Kozi Wierch – część II

Wśród skalnych grani, czyli jak zdobyć Kozi Wierch – część II

Anna Kryszczak . Posted in Aktualności, Główna, Okołopodróżniczo, Podróże na weekend 4369 Brak komentarzy

Kozi WierchCzarny Staw Gąsienicowy. Tafla lodowatej wody jest spokojna i gładka. Odbijają się w niej otaczające staw szczyty. Gdy spojrzymy w górę, nad nami rozpościera się cała galeria najpiękniejszych tatrzańskich szczytów – Granaty, Kozi Wierch, Kościelec… Jest na co popatrzeć. Z dołu wydają się imponujące, wręcz monumentalne. A człowiek z jednej strony nabiera wrażenia, że jest niezwykle mały, ale z drugiej czuje tą wszechogarniającą wolność i niezależność, jaką dają góry. Gdy spoglądam na te otaczające mnie skały, przychodzi mi na myśl jedna z moich ulubionych piosenek zespołu Na Bani „Wędrujemy”:

Kozi Wierch

„Góry to nasze spiętrzone marzenia

W górach ludzie jak one rosną ku niebu

Morze szczytów nas w żeglarzy przemienia

Sterujących coraz dalej od brzegu

Góry to ludzie którzy je niosą w plecaku

Ludzie są jak góry które noszą w sobie

Gdzie oczy poniosą wędrujemy szlakiem

A u celu i tak czeka drugi człowiek”

Nie znacie tej piosenki? Możecie usłyszeć ją tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=si1r7UeakqY

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaPo chwili kontemplacji otaczającego nas piękna przyrody, ruszamy w dalszą drogę. Niezmiennie podążając za niebieskimi znakami, mijamy Czarny Staw Gąsienicowy wędrując wzdłuż jego lewego brzegu, po czym wspinamy się stromym podejściem do niewielkiego jeziorka leżącego nieco powyżej. Tutaj zmieniamy kolor szlaku – aż do Koziej Przełęczy będzie on teraz żółty.

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaDroga robi się coraz bardziej kamienista. Jeśli idziemy w warunkach zimowych, musimy zachować tutaj szczególną ostrożność, bo znaki znikają pod śniegiem. Może się okazać, że konieczne będzie wybieranie drogi, która „na oko” wygląda najlepiej, bo tej właściwej nie będzie się dało odnaleźć. Gdy przebrniemy już przez skalne rumowisko i dotrzemy do wąskiego żlebu, dalej we wspinaczce będą nam pomagać łańcuchy (nieoceniona wręcz rzecz, gdy idzie się tędy po lodzie). I tym sposobem docieramy na Kozią Przełęcz. Miejsca jest tu bardzo niewiele, choć miałam okazję przekonać się na własne oczy, że jest go wystarczająco do zrzucenia kilku solidnych plecaków, usadowienia się paru osób i rozłożenia palnika, na którym gotuje się wodę na herbatę. Ja mimo wszystko polecam raczej zabrać gotowy gorący napój w termosie.

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaNaszą drogę przecina czerwony szlak – jesteśmy na Orlej Perci. Z Przełęczy Koziej będziemy kierować się za czerwonymi znakami w lewo. Widoki są imponujące. Idziemy skalną granią, po obu stronach głębokie przepaście. Lepiej patrzmy uważnie pod nogi i trzymajmy się ułatwiających marsz łańcuchów. W przeciwnym wypadku spadając w przepaść po lewej, znajdziemy się z powrotem nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, z kolei zsuwając się z grani w prawo, wylądujemy na dnie Doliny Pięciu Stawów. A powiem Wam, że uczucie, jakie towarzyszy człowiekowi, gdy nagle ziemia usunie mu się spod nóg i zawiśnie nad przepaścią, trzymając się z całych sił łańcucha i nie mogąc znaleźć podparcia dla stóp, do najprzyjemniejszych nie należy… Na szczęście silne i pewne ramię przyjaciela błyskawicznie ściągnęło mnie na skalną półkę, gdzie mogłam stanąć bezpiecznie.

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaJeszcze chwila i dochodzimy do Koziego Wierchu. Jesteśmy w najwyższym punkcie naszej dzisiejszej wyprawy, 2291 m powyżej poziomu morza. Odpoczywamy, nabierając sił przed dalszą wędrówką. Za czerwonymi znakami, i w dalszym ciągu granią, idziemy, mijając po drodze z lewej czarny szlak prowadzący do Żlebu Kulczyńskiego i zielony, schodzący z Zadniego Granatu. Czerwony szlak opuszczamy dopiero, gdy zdobędziemy Skrajny Granat, a z lewej strony do naszej drogi dołączą żółte znaki, za którymi będziemy iść dalej. Schodzimy nad Czarny Staw Gąsienicowy i dalej, za niebieskimi znakami, wracamy do Murowańca. Jeszcze ostatnie podejście na Przełęcz Między kopami, przez którą przechodziliśmy już rano i dalej stromo w dół, żółtym szlakiem, do Doliny Jaworzynki. Szybko tracimy wysokość, po czym długo wędrujemy dnem doliny aż do Kuźnic.

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaStąd wracamy albo do naszego samochodu, albo podjeżdżamy busem na dworzec i łapiemy autobus do Krakowa, albo, jeśli mamy jeszcze chęci i siły na dzień jutrzejszy, udajemy się na kwaterę w Zakopanem, by nazajutrz znów ruszyć na szlak. Ale tym razem już według własnego pomysłu, bo nasza wycieczka w tym miejscu się kończy.

Trackback from your site.

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)