sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidami
Weekend pod piramidami – część II

Weekend pod piramidami – część II

Anna Kryszczak . Posted in Aktualności, Główna, Okołopodróżniczo, Podróże na weekend 5333 Brak komentarzy

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiKair. Trzecie co do wielkości, po Meksyku i Tokyo, miasto świata. Gdy byłam tu kiedyś, nasz przewodnik – Egipcjanin mówiący biegle po polsku powiedział nam, że w Warszawie, gdzie studiował, mieszka 2 miliony ludzi, podczas gdy w samej tylko dzielnicy Kairu, w której przyszedł na świat, żyje 6 milionów mieszkańców. Całe miasto zamieszkuje około 20 milionów osób. I rzeczywiście widać to na każdym kroku. Kair jest ogromny. Nie sposób byłoby ogarnąć go nawet w miesiąc, a my mamy zaledwie dwa dni, by zobaczyć to, co najciekawsze. Wędrując zagmatwanym labiryntem ulic i uliczek możemy poczuć ten egzotyczny, niecodzienny klimat gigantycznej, arabskiej metropolii. Zobaczymy niejeden ciekawie wyglądający budynek, dostrzeżemy ludzi w tradycyjnych strojach, biegnących gdzieś za swoimi sprawami. Odwiedzimy sklepy z pamiątkami i lokalnymi towarami. Kair – miasto kontrastów. Skupia się tu życie całego Egiptu. Zderza się przepych z zaniedbaniem, ogromne bogactwo z niezwykłym ubóstwem, kultura arabska z europejską. A przez sam środek miasta płynie spokojnie niczym niewzruszony Nil.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiChciałabym zwrócić Wam tylko uwagę, byście zachowali szczególną ostrożność, spacerując po ulicach. Ruch drogowy żyje tu własnym życiem i jest to prawdziwa wolna amerykanka…  Z przerażeniem spoglądałam przez okno autokaru na to, co działo się obok. Na trzech pasach samochody jechały w pięciu kolumnach, a między tym wszystkim biegali piesi. Tutaj zielone światło oznacza „musisz jechać”, a czerwone „możesz jechać”. Nie wchodźmy więc pewnym krokiem na jezdnię, „bo przecież mamy pierwszeństwo”. Zdarza się też, że samochody jeżdżą (nawet nocą) bez świateł. Za to wszechobecne jest używanie klaksonów. I to nie w takich sytuacjach, jak w Polsce – w razie zagrożenia, bądź gdy chce się „opieprzyć” innego kierowcę. Tu trąbią zawsze i wszędzie, niezależnie od okoliczności. Żeby pokazać, że jadę. Bo mu się dziewczyna na poboczu spodoba. Bo w radiu leci fajna piosenka, a klakson idealnie nadaje się do wybijania rytmu. Niech więc nas to nie dziwi, że bywa tu na ulicy tak głośno.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiJednak to, dla czego przyjechaliśmy właśnie tutaj, znajduje się nie w samym Kairze, a nieco opodal – w Gizie. W pierwszej kolejności odwiedzimy słynne piramidy i Sfinksa. Możemy dojechać tam metrem nr 2, przy czym nie dociera ono pod same piramidy, a jedynie do centrum Gizy (to nie jest przystanek końcowy, więc uważajmy, by nie pojechać za daleko!), tak więc do pokonania zostanie nam jeszcze około 8 kilometrów. Na miejsce dotrzemy idąc wzdłuż długiej Alei Al-Haram bądź podjeżdżając lokalnym busem. Możemy wybrać też taksówkę, bądź spod Muzeum Egipskiego w Kairze podjechać autobusem Cairo Transport Authority (duży, biały, z napisem CTA) – bilet kosztuje ok. 2 funtów egipskich, a autobusy kursują co 20 minut. Jeśli chcemy spróbować jazdy czymś bardziej lokalnym i jeszcze tańszym, za pół funta możemy przejechać się do Gizy autobusem wyruszającym z Głównego Dworca Autobusowego w Kairze (nieopodal Muzeum Egipskiego). Wsiadamy do busa nr 900 lub 997.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiZa wejście na teren piramid musimy zapłacić 80 funtów egipskich. Jeśli chcemy zaglądnąć do wnętrza którejś z piramid, będzie nas to dodatkowo kosztować (Piramida Mykerinosa – 40 funtów, Piramida Cheopsa – 120 funtów). Przyznam, że ja we wnętrzu nie byłam. Przewodnik nam to odradził, mówiąc, że jest tam gorąco i duszno, a w środku i tak nic nie ma – mumie i skarby zostały przeniesione do muzeum, natomiast ściany są gładkie. Hieroglify i egipskie malarstwo, które większość z nas zapewne kojarzy z piramidami, pokrywa ściany starożytnych grobowców, ale nie tu, lecz w oddalonej stąd o setki kilometrów Dolinie Królów. Dlatego też, jeśli ktoś marzył całe życie o tym, by wejść do wnętrza piramidy, niech wchodzi – ale jeśli nie, może rzeczywiście lepiej poświęcić więcej czasu na obejrzenie ich z zewnątrz. W okolicy z pewnością będzie przechadzał się jakiś Egipcjanin prowadzący za sobą wielbłąda. Za uzgodnioną wcześniej opłatą można zrobić sobie z nim zdjęcie, bądź usiąść na grzbiecie zwierzęcia i przejechać się nieco.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiStojąc u stóp piramid dostrzeżemy w pewnej odległości Sfinksa. Do niego również koniecznie należy podejść. Znajduje się w zagłębieniu, tak że daleka zobaczymy tylko jego głowę (i to od tyłu, bo twarz ma zwróconą w przeciwną stronę, niż piramidy) i grzbiet. W pełnej okazałości pokaże się nam dopiero z bliska. Można obejść go dookoła, zrobić mu zdjęcie na tle piramid, bądź też wykonać pamiątkową fotografię, tak, jak wielu turystów, ustawiając się w ten sposób, by wyglądało, jakbyśmy Sfinksa całowali. Gdy oglądniemy już wszystko, wracamy do Kairu.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiPolecam odwiedzić tutaj Muzeum Egipskie. Jest ono ogromne i jeśli ktoś odrobinę bardziej interesuje się tematem, spokojnie byłby w stanie spędzić tutaj cały dzień. Znajduje się w samym centrum miasta. Bilet wstępu kosztuje 50 funtów egipskich. Możemy tu odnaleźć rozmaite naczynia z czasów starożytnych, zmumifikowane zwierzęta, a nawet mumie faraonów (dostępne za dodatkową, dość wysoką, opłatą – gdy byłam tu parę lat temu, do biletu trzeba było dopłacić aż 100 funtów). Zdeponowane tu zostało też wyposażenie grobowca Tutenchamona wraz z jego słynną złotą maską. Muzeum na pewno warte jest odwiedzenia. Tutaj znajdziecie jego stronę internetową, gdzie można sprawdzić aktualne ceny i godziny otwarcia: http://www.egyptianmuseum.gov.eg/

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiOstatnią atrakcją, jaką chcę Wam zaproponować na ten niezwykły weekend pod afrykańskim niebem, jest rejs statkiem po Nilu. Rzeka jest de facto centrum całego Egiptu. To dzięki niej możliwe jest życie w kraju. To tu (nie licząc wybrzeża morskiego) skupia się większość mieszkańców kraju. Rejs da nam możliwość spojrzenia na Kair z nieco innej perspektywy. Zobaczymy najbogatsze w mieście budynki, ale dostrzeżemy też biedniejsze osiedla. Niezapomnianym przeżyciem może okazać się wschód słońca oglądany z łódki. Stateczków turystycznych nie brakuje, pamiętajmy jednak o podstawowej zasadzie – najpierw ustalam cenę, a dopiero potem wsiadam.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiDosyć już wrażeń, jak na jeden weekend? Mam nadzieję, że wycieczka się Wam podobała. Z ogromnym ładunkiem pozytywnych emocji i niezliczoną ilością wykonanych przez te dwa dni zdjęć wracamy na lotnisko i lecimy z powrotem do Polski. Trzeba podzielić się ze znajomymi i przyjaciółmi wszystkim, co nas na wyjeździe spotkało. Może będzie to dla nich inspiracją, by pewnego dnia spakować plecak i samemu ruszyć w drogę?

 

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)