sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidami
Weekend pod piramidami – część I

Weekend pod piramidami – część I

Anna Kryszczak . Posted in Aktualności, Główna, Okołopodróżniczo, Podróże na weekend 4653 Brak komentarzy

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiA może by tak dla odmiany coś zupełnie egzotycznego? Tam ponoć zawsze świeci słońce, a temperatura znacznie przewyższa tę w Polsce, bez względu na to, o jakiej porze roku byśmy się tam wybrali. Świat arabski zadziwia magią barw, mieszanką orientalnych zapachów, rozległymi piaskami pustyni… Palmy i wielbłądy możemy spotkać niemalże na każdym kroku. Jest gorąco. I jakże inaczej, niż u nas. Co byście powiedzieli na weekendowy wypad do Egiptu? Dwa dni w Kairze, rzut oka na piramidy, muzeum z najstarszymi egipskimi zabytkami i mumiami. Brzmi dobrze? No to zapraszam! Pierwszy raz „wyskoczymy” na weekend do Afryki!

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiJako że wyprawa jest dość daleka, wymaga odrobinę więcej przygotowań. Trzeba będzie znaleźć dogodne połączenia lotnicze, upewnić się, że ma się ważny paszport, wykupić ubezpieczenie, spakować się. Jeśli będzie to możliwe (a przy dwudniowym wyjeździe nie powinno raczej stanowić większego kłopotu) postarajmy się zmieścić ze wszystkimi rzeczami w bagażu podręcznym. Zaoszczędzi nam to i czas, i pieniądze. Większość linii lotniczych pobiera dodatkowe opłaty za bagaż główny, a do tego dłużej trwa odprawa na lotnisku. No i może się zdarzyć, że nasza walizka zaginie gdzieś, zostanie załadowana do innego samolotu, bądź też jeszcze co innego się wydarzy. Tym czasem bagaż podręczny mamy stale na oku, co może okazać się i wygodniejsze, i bezpieczniejsze. Koniecznie pamiętajcie, by zabrać ze sobą aparat fotograficzny – widok piramid jest wprost imponujący! Z resztą nie można by było przecież wrócić z Egiptu, nie zrobiwszy sobie zdjęcia ze Sfinksem.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiJeszcze parę uwag odnośnie waluty i języka. W Egipcie bez problemu możemy porozumieć się po angielsku. Jest to drugi, obok egipskiego (odmiany arabskiego) język używany powszechnie w tym kraju. Choć z doświadczenia Wam powiem, że jeśli chodzi o pieniądze, Egipcjanie dogadają się z Wami w każdym języku świata. W handlu narody arabskie nie mają sobie równych – jak chce coś sprzedać, to i po chińsku będzie się targował. Z resztą w popularnych turystycznie miejscach lokalni sprzedawcy często znają podstawowe zwrotu z języków używanych przez ich potencjalnych klientów. Tak więc wielokrotnie usłyszymy wykrzykiwane za nami: „Dzień dobry! Jak się masz? Dobra cena, przyjacielu!” Co do waluty, w Egipcie używa się funtów egipskich, ale w wielu miejscach można płacić też dolarami, bądź Euro (choć preferowane są raczej dolary, więc to je właśnie najlepiej zabierzmy w drogę). Jeśli kogoś interesuje więcej informacji na temat lokalnej waluty, możecie poczytać o tym choćby tutaj: http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,11072390,Egipt_waluta.html . Obecnie 1 funt egipski to niecałe 0,50 zł.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiOstatnie sprawy, związane z pieniędzmi, to kwestia handlowania się oraz tzw. bakszysz.  W Egipcie bardzo często spotkamy się z tym, że towary i usługi nie będą miały z góry ustalonych cen. Jeśli chcemy coś kupić, sprzedawca poda nam (zwykle bardzo zawyżoną) kwotę, którą chce od nas uzyskać. Wtedy przystępujemy do targowania się. Pamiętajmy jednak, że rozpoczęcie targowania jest równoznaczne z niepisanym zawarciem umowy handlowej i jeśli w trakcie, bądź po uzgodnieniu ostatecznej ceny, zmienimy jednak zdanie i nie będziemy chcieli zakupić danego towaru, sprzedawca poczuje się do urażony do żywego, a my możemy niepotrzebnie narazić się na nieprzyjemności. Dlatego zasada jest prosta – jeśli nie chcesz czegoś kupić, nie przyglądaj się temu przesadnie, a już na pewno nie pytaj o cenę.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiW trakcie samego handlowania się natomiast wszystkie chwyty są dozwolone – możemy udawać, że towar jest tak drogi, iż nie będziemy go kupować i zaczynamy opuszczać sklep. Z kolei sprzedawca może zachować wyższą cenę, ale próbować „upchnąć” nam w ramach tej kwoty jakiś inny towar, którego nie chcieliśmy. Handel to dość skomplikowany rytuał i trzeba się na to nastawić, że tutaj nie robi się zakupów w 5 minut. Uważajmy też na potencjalne oszustwa – w świecie arabskim zupełnie inaczej patrzy się na to, niż w Europie. Jeśli ktoś cię oszuka, on jest mądry i sprytny, a ty – głupi, bo dałeś się „wyrolować”. Nikt więc nie przychyli się do waszych pretensji, jeśli wrócicie z żalem do sklepu, po tym, jak z zakupionej przez Was, rzekomo złotej, biżuterii, zacznie złazić farba, a spod spodu ukaże się jakiś nieszlachetny metal. Dasz się oszukać – twój problem. A o co chodzi z bakszyszem? Jest to po prostu rodzaj napiwku (rzędu 1 – 5 USD), który Egipcjanie chcą otrzymywać dosłownie za wszystko – za wskazanie drogi, za opowiedzenie paru zdań o jakimś obiekcie, za włożenie walizki do taksówki czy za pościelenie łóżka w hotelu. Nie należy dać się zwariować, jednak dobrze jest mieć pod ręką pęk jednodolarówek. Przydadzą się…

Przed zdecydowaniem się na konkretny termin wyjazdu, warto sprawdzić najpierw ceny lotów na poszczególne dni, gdyż potrafią się one różnić nawet kilkukrotnie. Tutaj możecie sprawdzić, kiedy, skąd i dokąd można lecieć: http://www.esky.pl/ Gdy wybrałam losowo pierwszy lepszy weekend, ceny za bilety w obie strony (Kraków Balice – Kair – Kraków Balice) wahały się od ok. 1100 zł do 2500 zł. Na pewno można trafić też na jakieś promocyjne loty, choć może się okazać, że będziemy wtedy musieli nie tylko dostosować się do terminu (który nie koniecznie musi wypadać w weekend), ale być może jechać do Katowic, Wrocławia czy Warszawy, skąd samolot będzie odlatywał. W sprawie porad, jak znaleźć najtańsze połączenia, odsyłam do naszego kolegi z redakcji – Rafała – który specjalizuje się w temacie „tanie podróżowanie”. Namiary na niego znajdziecie w zakładce „Ekipa”.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiW czasie podróży do Egiptu sam paszport nie wystarczy. Konieczne jest posiadanie wizy. Nie ma z tym jednak tyle zachodu, co w przypadku długiej drogi wiodącej do zdobycia stosownych dokumentów podczas wyjazdu do Stanów. Tutaj wiza jest w zasadzie tylko formalnością. Dostajemy ją po uiszczeniu na docelowym lotnisku stosownej opłaty (15 USD) – w nasz paszport wklejona zostaje specjalna naklejka, podbita pieczątka – i oto staliśmy się właśnie posiadaczami egipskiej wizy.

Jesteśmy już na lotnisku w Kairze. Teraz pasowałoby dostać się do centrum miasta, które znajduje się 15 km stąd. Możliwości jest kilka. Możemy pojechać taksówką (koniecznie ustalając wcześniej z kierowcą cenę). Możemy też skorzystać z autobusu. Do dyspozycji mamy Shuttle Bus (ok. 35 funtów egipskich) lub znacznie tańsze autobusy publiczne, kursujące do różnych punktów w mieście. Przystanek znajdziemy przy terminalu 1 (pomiędzy terminalami co pół godziny jeździ darmowy autobus dla pasażerów). Informacje na temat transportu uzyskamy w Cairo Airport Company (tel. +2022653937) bądź u obsługi na lotnisku. Od 2010 roku do centrum miasta możemy dostać się także metrem.

sztuka podróżowania Anna Kryszczak weekend pod piramidamiZastanówmy się jeszcze, gdzie spędzimy noc. W Kairze znaleźć można wiele luksusowych hoteli, w których za dobę zapłacimy kilkaset złotych. Są jednak dostępne również tańsze opcje, kosztujące nawet kilkanaście – trzydzieści parę złotych. Tutaj, jeszcze będąc w Polsce, możecie znaleźć dogodny nocleg i zarezerwować sobie wcześniej miejsce w pokoju: http://pl.hostelbookers.com/hostele/egipt/kair/ . Niektóre hotele proponują też za dodatkową opłatą (rzędu 30 zł) odbiór z lotniska. Może okazać się to najdogodniejszą opcją. Niejednokrotnie istnieje też możliwość zamówienia posiłków na miejscu.

Ciąg dalszy już za tydzień.

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)