turystyka kulinarna sztuka podróżowania Monika Stypuła
Turystyka kulinarna

Turystyka kulinarna

Monika Stypuła . Posted in Aktualności, Główna, Okołopodróżniczo 4778 Brak komentarzy

‘Co ja robię tu?’ i ’jak połączyć pasję podróżowania z zamiłowaniem do  pichcenia?’ przedstawię w pierwszym, inaugurującym dział kulinarny Sztuki Podróżowania, artykule.

To, że kocham podróżować wie każdy kto mnie zna. Tego, że kuchnia to moje małe królestwo również nie ukrywam. Połączenie tych dwóch różnych pasji jest dla mnie jednym z najważniejszych i zdecydowanie najsmaczniejszym aspektem podróżowania. Zasada jest prosta: jedziesz – jesz lokalnie – poznajesz kraj i kulturę od środka. Każdy wyjazd pozwala doświadczyć różnorodnych smaków, które odzwierciedlają region, czy kraj, który odwiedzamy. Pomijając aspekt kulturoznawczy, smakowanie lokalnych potraw i produktów funduje nam ucztę podniebienia, precyzuje nasze preferencje smakowe, inspiruje. To ostatnie jest dla mnie bardzo ważne, często przenoszę to, czego doświadczyłam w podróży, do mojej kuchni, i tak powstają dania innych narodów lub grup etnicznych, którymi rozsmakowuję się w domowym zaciszu lub też poddaję refleksji „co poszło nie tak?”. Tak, czy inaczej robię je sama, co daje mi satysfakcję i przenosi na chwilę ponownie do odwiedzonych przeze mnie miejsc.

Uwielbiam próbować wszystkiego co nowe (mowa tu głównie o kulinariach rzecz jasna), gdy widzę coś nieznanego mi do skosztowania, mimo braku skurczów żołądka, pędzę by to posmakować. Nie ważne, że właśnie zjadłam obiad, czy pójdę za chwilę spać (stety niestety nie wyznaję zasady nie jedzenia po 18.00). Ważne, że to coś jest regionalne, że nie zjem tego nigdzie indziej, że pozwoli mi poczuć ducha lokalsa [osoba lokalna, żyjąca w danym środowisku].

Z każdej wyprawy warto przywieźć nie tylko wspomnienia i piękne zdjęcia, ale przede wszystkim przyprawy, które nadają głównego charakteru regionalnym potrawom. To one są kwintesencją lokalnej kuchni, stąd gdy znajdą się i w twojej, będziesz mógł powrócić do odwiedzonych miejsc poprzez odtworzenie tamtejszych dań. Oczywiście nic nas tak nie mobilizuje, jak utrata czegoś i chęć ponownego kontaktu z danym bodźcem, w tym wypadku smakiem i zapachem, ale czyż nie przyjemniej jest umilić sobie czas pomiędzy jedną, a drugą podróżą do źródła tego smaku, poprzez delektowanie się nim we własnych czterech ścianach? A co, gdy dodasz do tego przywieziony talerz z masy perłowej, rzeźbioną czarkę na napar herbaciany, czy ręcznie malowany tajine?

 

Monika

Podróżniczka z zamiłowania, specjalista ds. turystyki z wykształcenia. Realistka, ciesząca się jak dziecko z każdej kolejnej podróży. Zdecydowanie opowiadająca się po stronie ‘Żyję, żeby jeść’. Jedzenie ma smakować, dostarczać zachwycających doznań, nie tylko zapełniać żołądek. W jej kuchni pełno przypraw z różnych zakątków świata, kupionych na lokalnym starganie, przywiezionych z wojaży swoich i jej przyjaciół. To co je często obrazuje jej fotograficzna pasja.

‘Chcieć to móc’ to jej główna dewiza, którą stara się podróżniczo zarażać znajomych. Z wieloma gdzieś już była, z wieloma dopiero pojedzie. Zawsze z dobrej woli i bezinteresownie. Zawsze jako mentor, choć sama wtapia się w lokalny tłum.

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)