travel writing
O podróżach tylko z dużej litery, czyli sztuka pisania

O podróżach tylko z dużej litery, czyli sztuka pisania

Kamila Kielar . Posted in Aktualności, Główna, Travel writing 4849 Brak komentarzy

Mick Jagger powiedział kiedyś, że jeśli nie byłby muzykiem, chciałby pisać o podróżach. Nie da się ukryć – podróżowanie połączone z pisaniem (i to bez znaczenia, czy wiąże się to z zarobkami czy nie), brzmi mniej więcej jak najlepsze zajęcie na świecie i w jego okolicach.

Z pisaniem o podróżach jest jednak tak samo jak z fotografowaniem podczas wyjazdów: to, że jesteśmy w jakimś niezwykłym miejscu i widzimy czy doświadczamy czegoś spektakularnego, nie jest równoważne z tym, że zdjęcia czy teksty stamtąd będą równie imponujące. I jedne, i drugie powinny przyciągać, zatrzymać na dłużej, pokazać coś świeżego i nie nudzić. To teoretycznie oczywiste. W praktyka, zwłaszcza tej internetowej, tej oczywistości często już nie widać.

Powiecie, że gdy ma się talent do pisania, to nie trzeba kończyć specjalnych szkół, kursów czy warsztatów, bo dar się ten po prostu ma, albo nie i nic się nie da z tym zrobić. To tylko częściowo prawda. Sztukę pisania, jak każdą ze sztuk, można doskonalić, ulepszać, dopieszczać i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. I tak w zasadzie można, ba – trzeba!, przez doskonałą jednostkę czasu, jaką jest zawsze. O ile oczywiście chcemy się tym poważniej i na dłużej zajmować.

Ale poza tym, jak się pisze, nie mniej ważne jest to, o czym się pisze. Nawet jeśli właśnie nadajemy spod Tadż Mahal. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Nikt, kto wchodzi na naszego bloga, nie będzie zainteresowany tym, co jedliśmy na śniadanie (o ile nie są to jelita owcy czy inne robale), opisem wszystkich czynności minuta po minucie (o ile nie jest to zapis ucieczki przed tygrysem bengalskim) czy kolejnym biadoleniem o pieniądzach (chyba, że opisujemy szczegóły naszego świeżo rozpoczętego freegańskiego życia, a i to tylko przez dwa pierwsze posty). Nikt, poza naszą rodziną, rzecz jasna, którą przede wszystkim interesuje, co jedliśmy na śniadanie. To nie tylko podstawowe grzechy. To najczęstsze grzechy.

Jeśli chcemy pisać o podróżach, nie możemy sobie też przypominać o tym dopiero po powrocie. Ogromne znaczenie i wpływ na późniejszą jakość tekstu ma świadomość tego podczas podróży, w zasadzie w każdym jej momencie. Tak, codzienne prowadzenie notatek jest konieczne. I nie chodzi tu nawet o rzetelne zapisanie każdego dnia. Dużo ważniejsze w zapiskach są towarzyszące emocje, wnioski, obserwacje, przemyślenia, gra słów i wszystko, co się urodziło w naszej głowie. Wszystko, co inni później z chęcią przeczytają. W końcu amerykańskie powiedzenie mówi: The biggest lie I tell myself is „I don’t need to write that down. I’ll remember it”. 

***

Pisanie jest sztuką, tym rodzajem sztuki, którego nie mogło zabraknąć na naszej stronie. Dlatego w tym miejscu będziemy publikować cykliczne teksty, dzięki którym usprawnicie swój warsztat, przeczytacie całe mnóstwo rad – bo tylko na nich, a nie na teoretyzowaniu będziemy się skupiać – oraz wyrobicie sobie nawyk pisania. Bo brak weny to równie wygodna, co nieprawdziwa wymówka, ale o tym… innym razem.

Zatem do piór i klawiatur!

(nawet prawie się rymuje)

 

Tags:

Trackback from your site.

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)