Kozi Wierch
Wśród skalnych grani czyli jak zdobyć Kozi Wierch – część I

Wśród skalnych grani czyli jak zdobyć Kozi Wierch – część I

Anna Kryszczak . Posted in Aktualności, Główna, Okołopodróżniczo, Podróże na weekend 12075 Brak komentarzy

Kozi Wierch Sztuka Podróżowania

Jest zimno. Brniemy przez śnieg. On przodem, wyrywając łańcuchy spod lodu i przecierając szlak, ja tuż za nim, po jego śladach. Bardzo ostrożnie, bo jest strasznie ślisko. Nikt nie szedł tędy przed nami, odkąd skalne granie pokryła gruba warstwa białego puchu. Jest niezwykle. Bajkowo. Trochę może niebezpiecznie. Ale cóż za widoki ukazują się naszym oczom, gdy na chwilę wiatr rozwiewa chmury! I jak piękne kształty wyrzeźbił w śniegu lodowaty wiatr! Wcale nie trzeba jechać na drugi koniec świata, by robić rzeczy niesamowite i widzieć tak cudowne miejsca. Jesteśmy niespełna półtorej godziny drogi samochodem od Krakowa. Tatry. Kozi Wierch. I Wy możecie trafić do tej cudownej skalistej krainy. O tym jak to zrobić opowiem Wam dzisiaj.

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaKozi Wierch (2291 m n.p.m.) to najwyższy szczyt w całości należący do Polski. Leży w Tatrach Wysokich, pomiędzy Halą Gąsienicową a Doliną Pięciu Stawów. Przebiega przez niego znany i niezwykle widokowy szlak nazywany Orlą Percią. Zdobycie Koziego wymaga dobrej kondycji, bo mamy do pokonania ponad 1250 m przewyższenia (Kuźnice, skąd zaczniemy naszą wyprawę, leżą na wysokości 1027 m n.p.m.), ale to, co zastaniemy na górze warte jest wszelkiego wysiłku (tu możecie zobaczyć panoramki 360 stopni ze szczytu: http://www.muszyna360.pl/panorama-780.html).

Kozi Wierch Sztuka PodróżowaniaPierwszy raz byłam tutaj mając jakieś 12 czy 13 lat. I dodam, że spośród uczestników wyprawy starszy był ode mnie tylko mój przyszywany wujek, który nas wtedy zabrał w góry. Spośród trójki jego własnych dzieci najmłodszy, Marek, miał o 5 lat mniej, niż ja. Był środek lata, piękna pogoda, niezapomniane widoki. Od tamtej pory Kozi Wierch stał się jednym z moich ulubionych szczytów. Ostatni raz byłam tu w październiku 2013, tuż po pierwszym opadzie śniegu w Tatrach. To właśnie wtedy we dwójkę przecieraliśmy szlak, brnąc w śniegu wzdłuż grani. Jakże inna była tego dnia Orla Perć od tej, którą zapamiętałam z dzieciństwa. Inna, ale równie piękna.

Uncaught exception: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12)